Kanał RSS
Paź 28

W końcu się urodziła nasza kruszynka!

Opublikowano środa, 28 Październik 2015 w kategorii: mamusiowe

Chciałoby się od razu wszystko napisać – ale dzieci i obowiązki wzywają, szkoda że nie mam tyle czasu, ile bym chciała – żeby popisać więcej… ale chociaż trochę się uzewnętrznię…. WSPOMINAM DALEJ!

Na czym skończyłam w kwestii porodu?… na sali porodowej! Właśnie – jak już trafiłam na salę porodową – zaczęły mi się normalne skurcze, które powodowały rozwarcie. Był tam ze mną mój mąż! Dzielnie mnie wspierał, pomagał siedzieć na piłce pod prysznicem, polewał wodą… generalnie robił wszystko co w jego mocy, żebym czuła się lepiej. Nie powiem – że nie bolało. Bolało strasznie mocno! Ale obecność męża i świadomość, że w końcu się coś pozytywnego dzieje – poprawiała mi humor!

Powoli, ale do przodu – coś się działo. I tak do godziny 13. Po 13 zaczęła się trzecia faza porodu – która mocno mnie zdziwiła. Niby wiedziałam na czym polega parcie, ale jakoś nie umiałam sobie z tym poradzić. Wszyscy mieli dla mnie jakieś rady. Każdy próbował jakoś dotrzeć do mnie, żebym odpowiednio oddychała – ale mi to nie wychodziło. Nie wychodziło – ale wychodziło – bo w końcu jakimś cudem urodziłam!;))))))) Położyli Zuzkę na wadze i wtedy wszyscy się zdziwili – mała ważyła 4500 g. Lekarz tylko stwierdził – że rzeczywiście mogłam mieć problem z porodem…  Po prostu nikt wcześniej nie zauważył na usg – że dziecko będzie tak duże… Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i trzymałam moją kruszynkę w ramionach;)