Kanał RSS
Lip 27

Jak zaczął się ten wielki dzień…:)

Opublikowano poniedziałek, 27 Lipiec 2015 w kategorii: mamusiowe

Minęło już sporo czasu – a nadal pamiętam, jakby to było wczoraj. Nawet emocje wracają, a do dziś dzień potrafi mi się przyśnić dzień porodu. Pomimo tego – nie mam jakiejś traumy, jak niektórzy. Jednak nie wspominam tego jako miłe przeżycie;) W sensie – sam poród, bo ogólnie to byłam bardzo szczęśliwa jak już się wszystko skończyło…

A jak się zaczęło? Byłam na wizycie kontrolnej, na której moja ginekolog zrobiła mi tzw. masaż szyjki macicy. Po wizycie zaczęłam plamić, ale miałam też wrażenie, jakby zaczęły mi się sączyć wody płodowe. Po 19 więc zdecydowałam pojechać do szpitala. A tam pani położna wykpiła mnie – mówiąc, że jak wody odchodzą to „leje się po nogach…” Zrobili mi szybkie usg (bo i tak było wiadomo, że nie zostanę), podłączyli pod ktg i wysłali do domu. Ryczałam… bo ja naprawdę chciałam już urodzić i mieć to za sobą. Jak dziś pamiętam – że powiedziałam, że więcej tam nie pojadę… byłam zła, że tak mnie potraktowali jak jakąś blondynkę… Ba… lekarz powiedział mi też – jak wspomniałam że dostałam skierowanie do szpitala jak minie tydzień od terminu – że i tak mnie nie przyjmą jeśli nic nie będzie się działo… aż mi się słabo zrobiło, bo byłam pewna że w najgorszym przypadku za kilka dni będziemy już w trójeczkę…