Kanał RSS
Wrz 4
Możliwość komentowania Syn została wyłączona

Syn

Opublikowano niedziela, 4 Wrzesień 2016 w kategorii: mamusiowe

No i kolejne wspomnienia;) A mówiłam już – że te tematy około-ciążowe i około – porodowe to bardzo lubię przegadywać?:)

Druga ciąża była też w naszym przypadku zaplanowana. Miałam dość dziwną sytuację w pracy i wiadomo było – że w końcu coś się sypnie – więc stwierdziliśmy – że to najlepszy czas na kolejnego dzidziusia. No ale jak to już bywa w takich sytuacjach – jak się chce to jednak nie jest to takie łatwe. No i starań było co nie miara. W sumie ponad rok – z przerwami na lepsze czasy w pracy. W końcu już tak mnie wkurzyli – że stwierdziłam, że nie ma co czekać. Wzięłam sprawy w swoje ręce, kupiłam paski owulacyjne i przez 2 cykle sprawdzałam sobie kiedy mam owulację. I tak rozegrałam sprawę z mężem, żeby nie wiedział – że to jest ten czas (wcześniej mi się blokował). I takim cudem zaszłam w kolejną ciąże.

A dowiedziałam się o niej już 6 dni po zapłodnieniu. Zrobiłam test z krwi i ledwie ledwie wyszedł, ale poziom hormonu był podwyższony! Poczekałam kilka dni i zrobiłam test ciążowy i już byłam pewna!

Sie 7
Możliwość komentowania Z rodzicami w potrzebie została wyłączona

Z rodzicami w potrzebie

Opublikowano niedziela, 7 Sierpień 2016 w kategorii: mamusiowe

remontW zeszłym roku rodzice postanowili zrobić generalny remont domu, jednak ekipa pozostawiała wiele do życzenia. To właśnie w tamtym okresie rodzice borykali się z zakupem blach trapezowych, jednak na osoby wykonujące ,,budowę” nie mogli liczyć. My już mieliśmy trochę doświadczenia po swojej budowie – ale wiadomo – lepiej zaufać fachowcom! Udałam się do znajomego z www.steelprofil.xyz, który wiedział wiele na temat blach trapezowych. To właśnie on był zdania, iż możliwość wyboru odpowiedniego profilu daje sporą możliwość jej zastosowania. Szybki a jednocześnie prosty montaż dość lekkiej konstrukcji budynku jest bez wątpienia podstawowym atutem decydującym o swoistym obniżeniu kosztów oraz skróceniu czasu montażu. W tym okresie dowiedziałam się, iż niektóre blachy zostają zabezpieczone dodatkowo filcem. To właśnie je można stosować w zróżnicowanych obiektach. Blacha trapezowa i płyta warstwowa jest wyjątkowa w związku ze swoją prostotą oraz wyrazistą formą. Jednocześnie pozwala realizować poszczególne, a zarazem efektywne konstrukcje. Przy wyborze zdecydowali się właśnie na nie, ponieważ stwierdziliśmy, iż są o wiele bardziej funkcjonalne.

Cze 14
Możliwość komentowania Słońca mi brak! została wyłączona

Słońca mi brak!

Opublikowano wtorek, 14 Czerwiec 2016 w kategorii: mamusiowe

świetlikiSłońce, słońce i jeszcze raz słońce. Bez niego chyba nie umiem funkcjonować. Dlatego jak odkryłam, że na rynku można znaleźć specjalne okienka do montażu w dachu, którymi przedostaje się do wnętrza słońce – niemalże oszalałam na ich punkcie. No i kiedy planowaliśmy jak będzie wyglądał nasz nowy dom – jeszcze zanim zaczęliśmy budowę – wymyśliłam sobie, jak to kobieta, że u mnie w domu będzie ich mnóstwo. Szczerze mówiąc to byłam przygotowana na to, ze świetliki dachowe, bo tak się te okienka nazywają, pokryją większość dachu. Jednak projektant na mój pomysł zareagował śmiechem. Zapytał jak sobie to wyobrażam, nie mówiąc już o wyglądzie ale o kwestii montażu ich w dachu. Ja jednak oczami wyobraźni widziałam to wszystko i myślałam że będzie super. Na szczęście projektant okazał się super cierpliwym człowiekiem. Wykonał mi wizualizację tego, co uparcie chciałam przeforsować. Wtedy dopiero zobaczyłam, że nie dość, że nie spełnia to moich oczekiwań estetycznych, to jeszcze jest niezbyt funkcjonalne. I zdałam się na jego doświadczenie. Świetliki zostały, ale w znacznie mniejszej ilości i rozmieszczone przez niego.

Kwi 11
Możliwość komentowania Żeby miała wszystko – co najlepsze została wyłączona

Żeby miała wszystko – co najlepsze

Opublikowano poniedziałek, 11 Kwiecień 2016 w kategorii: mamusiowe

Podobno utrzymacie dziecka kosztuje mniej więcej tyle co rata w przypadku zakupu mercedesa… No i racja – rzeczywiście dziecko to duży koszt – i z tym się zgadzam. Jednakże – tak jak wszystko inne – zależy to od wielu czynników…

Ja na przykład tak już mam – że wole kupić coś moim dzieciom – niż pomyśleć o sobie. Chwilami jest to bardziej pewnie zapewnianie tego – czego się samemu nie miało, chwilami – widzimisie dziecka, ale co zrobić – jak widzisz taką słodką minkę proszącą o jakiś gadzet… a to właśnie generuje największe koszty…

domekCo by daleko nie szukać przykładu – w lato wpadłam na pomysł kupienia domku ogrodowego. Jak zobaczyłam w hipermarkecie plastik-fantastik – to zaczęłam szukać czegoś bardziej wytrzymałego. I tu z kosztu 200zł za domek  – zrobił się koszt 500zł – i to jeszcze za używany – naprawdę to była dobra okazja. No i oczywiście się skusiłam… potem jeszcze doszła trampolina…

Efekt był taki – że ilość zabawek ogrodowych przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Mąż nawet wpadł na pomysł – żeby zrobić budkę na zimę – żeby to wszystko pochować. Kupił płyty warstwowe Warszawa na szczęście ma wiele punktów sprzedaży. Zresztą – blachy drugi gatunek – nie są drogie. Ale jak widać – złotówka do złotówki – i koszty lecą..

Lut 24
Możliwość komentowania Każdy może mieć gorszy dzień została wyłączona

Każdy może mieć gorszy dzień

Opublikowano środa, 24 Luty 2016 w kategorii: mamusiowe

deszczNie wiem, jak sobie radzicie w takie deszczowe dni. Mnie zawsze wtedy najbardziej boli głowa. Zero motywacji, żeby cokolwiek zrobić. Dzieci przecież też w taką pogodę nie da się zabrać na dwór…  A co gorsza, dziś umówiona wizyta firmy SteelProfil Warszawa. Mają nam przedstawić ofertę. Jakieś blachy trapezowe, płyty warstwowe, akcesoria, dodatki. Mnóstwo tego, jak widziałam na ofercie. Dobrze, że jest starszy brat to mi pomoże, bo ja się w tym nie łapię. Nie dość, że od rana leje – to jeszcze boli mnie niemiłosiernie głowa Trudny ten dzisiejszy dzień. Ale w sumie nie zakończył się tak źle, jak przypuszczałam. Wracając do domu kupiłam kilka produktów, zrobiłam wyśmienitą kolację dla męża i mojej kruszynki (choć ona skorzystała z opcji tosta z dżemem:P) Wieczorem pogoda się poprawiła, więc spokojnie wyszłam z dziećmi na spacer…  Od razu mi się lepiej zrobiło, jak pooddychałam świeżym powietrzem. Na szczęście fachowcy szybko się uporali, mnie już nawet ból przeszedł i wszyscy są zadowoleni. Nie taki zły dzień, na jaki się zapowiadał.

Gru 7
Możliwość komentowania Pokoik małej księżniczki została wyłączona

Pokoik małej księżniczki

Opublikowano poniedziałek, 7 Grudzień 2015 w kategorii: mamusiowe

zabawkiWspomnień ciąg dalszy…

Ponieważ oboje z mężem jesteśmy bardzo przesądni – nie chcieliśmy się przygotowywać na przyjście naszej księżniczki na świat przed jej urodzeniem. Kupiliśmy tylko niezbędne łóżeczko i rzeczy potrzebne na samym początku – i i tak zrobiliśmy to dopiero w ostatnim miesiącu ciąży – żeby „nie zapeszyć”;)

Kiedy już nasza mała księżniczka była na świecie – cała i zdrowa! – pomyśleliśmy o urządzeniu jej pokoiku;) Kupiliśmy tapetę dziecięcą – w pięciolinię z kwiatkami, dziewczynkami i innymi obrazkami, mąż pomalował pokój na różowo – żółto – także już na tym etapie widać było, że będzie to świat małej kruszynki;) Pozwoliliśmy sobie też na zakup mebelków z motywem Myszki Minnie;) Żeby nie tracić czasu i siły – zamówiliśmy firmę transportową, która ogarnęła za nas temat (swoją drogą polecam – przewóz mebli Warszawa – http://www.transerwis.pl/ – panowie załatwili temat migiem).

Już po kilku dniach (bo na początku za bardzo czułam zapach farby) – przenieśliśmy łóżeczko małej z naszej sypialni do jej własnego pokoju! Dzięki niani elektronicznej – nadal słyszałam wszystko co się działo, a moje największe szczęście miało swój kącik;)

Lis 3
Możliwość komentowania Dobry dzień została wyłączona

Dobry dzień

Opublikowano wtorek, 3 Listopad 2015 w kategorii: mamusiowe

dobry dzieńDzisiejszy dzień nie należał do najłatwiejszych, ale z pewnością mogę go zaliczyć do udanych. Po pracy planowałam wybrać się na większe zakupy, ale nagle przypomniałam sobie, że muszę wracać szybko do domu. Po południu miałam umówione spotkanie z adwokatem w miejscu: Kancelaria Adwokacka Dominika Laskowska, więc trzeba było trochę odetchnąć, zjeść szybko obiad i ponownie wyruszyć do centrum. Na szczęście mąż wrócił wcześniej w pracy i zaoferował się, że mnie podwiezie, w tym czasie zrobi zakupy, które spisałam na kartce i wrócimy razem do domu. Oczywiście zabrał ze sobą nasze pociechy:) Spotkanie trochę się przeciągnęło, mogę być jednak wdzięczna, że mój mąż jest tak tolerancyjny i wyrozumiały. W tym czasie poszedł na kawę i nawet czekała na mnie mała niespodzianka, jak się spotkaliśmy. Dostałam bez okazji bukiet kwiatów, co było zdecydowanie wynagrodzeniem tego długiego, żmudnego i trudnego dnia. Nie tylko w pracy, ale i licząc spotkanie u adwokata, które kosztowało mnie trochę stresu, zbędnych nerwów, a przede wszystkim nadwyrężenia moich możliwości na tle samopoczucia psychicznego.

Paź 28
Możliwość komentowania W końcu się urodziła nasza kruszynka! została wyłączona

W końcu się urodziła nasza kruszynka!

Opublikowano środa, 28 Październik 2015 w kategorii: mamusiowe

Chciałoby się od razu wszystko napisać – ale dzieci i obowiązki wzywają, szkoda że nie mam tyle czasu, ile bym chciała – żeby popisać więcej… ale chociaż trochę się uzewnętrznię…. WSPOMINAM DALEJ!

Na czym skończyłam w kwestii porodu?… na sali porodowej! Właśnie – jak już trafiłam na salę porodową – zaczęły mi się normalne skurcze, które powodowały rozwarcie. Był tam ze mną mój mąż! Dzielnie mnie wspierał, pomagał siedzieć na piłce pod prysznicem, polewał wodą… generalnie robił wszystko co w jego mocy, żebym czuła się lepiej. Nie powiem – że nie bolało. Bolało strasznie mocno! Ale obecność męża i świadomość, że w końcu się coś pozytywnego dzieje – poprawiała mi humor!

Powoli, ale do przodu – coś się działo. I tak do godziny 13. Po 13 zaczęła się trzecia faza porodu – która mocno mnie zdziwiła. Niby wiedziałam na czym polega parcie, ale jakoś nie umiałam sobie z tym poradzić. Wszyscy mieli dla mnie jakieś rady. Każdy próbował jakoś dotrzeć do mnie, żebym odpowiednio oddychała – ale mi to nie wychodziło. Nie wychodziło – ale wychodziło – bo w końcu jakimś cudem urodziłam!;))))))) Położyli Zuzkę na wadze i wtedy wszyscy się zdziwili – mała ważyła 4500 g. Lekarz tylko stwierdził – że rzeczywiście mogłam mieć problem z porodem…  Po prostu nikt wcześniej nie zauważył na usg – że dziecko będzie tak duże… Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i trzymałam moją kruszynkę w ramionach;)

Wrz 15
Możliwość komentowania Dobre strony macierzyństwa została wyłączona

Dobre strony macierzyństwa

Opublikowano wtorek, 15 Wrzesień 2015 w kategorii: mamusiowe

fachowiecTrudno się żyje z mężem budowlańcem. Nie chodzi o jego pracę i późne powroty do domu. Choć oczywiście to też ma swoje minusy. W pierwszej kolejności powstaje ten problem, że praca mojego męża do zdecydowanie największa pasja. Oczywiście to bardzo dobrze, ponieważ wtedy ma się zupełnie inne uczucia kiedy tyle trzeba siedzieć w pracy. Mimo wszystko jest mniejszy stres i nieco łatwiej wszystko przychodzi. Choć to wciąż obowiązki i cała masa rzeczy na głowie, duża odpowiedzialność, jeszcze większe pieniądze. Jednakże mój mąż kocha po pracy opowiadać mi, o wszystkim co się wydarzyło. I nawet, jeśli w grę wchodzą płyty gips-karton to mówi to z takim zapałem, że aż ciężko mu przerwać. Trzeba po prostu wysłuchać do końca co ma do powiedzenia, a najlepiej robić to z wielkim zaangażowaniem i zainteresowanie. Nie wiem czy tak się naprawdę da. Ja mam zawsze z tym niemały problem. Lubię słuchać, jak opowiada, co ciekawego wydarzyło się w pracy, ale gdy zaczyna rzucać tym branżowym słownictwem, to pomału się gubię i ostatecznie tracę sens tego, co w ogóle do mnie mówi. Dobrze, że zazwyczaj mi moje dziecko w tym momencie pomaga i wzywa mnie do siebie:))))) No – i kolejna dobra strona macierzyństwa:)

Sie 28
Możliwość komentowania Drugi etap porodu została wyłączona

Drugi etap porodu

Opublikowano piątek, 28 Sierpień 2015 w kategorii: mamusiowe

szpitalPo moim pierwszym, nieudanym podejściu do porodówki – miałam serdecznie dosyć tamtych doznań. Dodatkowo – naprawdę miałam doła, że nic się nie dzieje… Mój mąż położył się już spać, a ja poszłam się umyć. I się zaczęło – miałam wrażenie, jakbym nie mogła utrzymać moczu. Pomyślałam o siusu – i w tej samej chwili „leciało mi po nogach”… i tak trzy czy cztery razy… Byłam pewna, że podczas badania uszkodzili mi coś z cewką moczową – co jeszcze bardziej mnie zdołowało… Zadzwoniłam na sor ginekologiczny i opowiedziałam co się dzieje – położna kazała mi przyjechać, sugerując, że mogą to być wody płodowe…

Na badaniu u lekarza – znowu przeżyłam traumę. Lekarz chciał mnie wysłać do domu – bo przecież nic się nie dzieje. W momencie wstawania z fotela – powtórzyła się sytuacja z domu. I wtedy lekarz stwierdził, że to rzeczywiście dziwne – jakby wcześniej mi nie uwierzył, że coś takiego się dzieje. Położyli mnie na patologii i zaczęły mi się skórcze. Niestety krzyżowe – które nie powodowały rozwarcia. Miałam je od razu do 2-3 minuty. Myślałam, że zejdę… nie byłam w stanie leżeć, nie byłam w stanie stać… i jeszcze ta częst0tliwość – nie miałam chwilyi wytchnienia…. Męczyłam się tak od północy – do 7 rano. Po obchodzie- pomimo małego rozwarcia, wzięli mnie na porodówkę, gdzie w końcu zaczęło być normalnie – w sensie książkowo!